Home Garden Travel

Blog o mojej pasji / Blog on my passion

Paris in Hanoi? // Paryż to, czy Hanoi?

Dziś chciałabym Was zaprosić na pierwszy post z cyklu, w którym podzielę się zdjęciami, obserwacjami, wrażeniami po dwóch tygodniach w Wietnamie. Będzie to cykl „wnętrzarski” jak na moje zainteresowania przystało, choć pewnie nie da się uciec od samej podróży, otoczenia, kultury czy historycznych nawiązań. Wiele pięknych elementów udało mi się uchwycić zarówno na ulicy jak i w muzeum. Zaznaczam, że nie jest to cykl reporterski więc nie szukałam codziennych zwykłych wnętrz, domów, w których mieszkają i prowadzą interesy mieszkańcy Hanoi, Sajgonu czy Delty Mekongu.

Today I would like to invite you to the first post of my series, where I will share my photos, observations and impressions after two weeks in Vietnam. This will be the interior series so we stick to the blog main theme, although it may be difficult not to reflect on the travel, history, culture and everyday life. The content was gathered both in the streets and in museums. However please note my dear reader, that this is not a strict travel report from the distant journey  and I did not search for typical places which show Hanoi, Saigon or the Mekong Delta today.


Pierwsze wrażenie jednak jakie mam patrząc na zestawy zdjęć, to poczucie przynależności Wietnamu, a przynajmniej jego dużych miast, do odległych kulturowo tradycji. Byłam w kilku azjatyckich krajach, ale chyba właśnie tutaj poczułam naturalny eklektyzm widoczny w wielu budynkach, wnętrzach i stylizacjach. Mam wrażenie, że właśnie tutaj w jakiś niewymuszony sposób miesza się spuścizna orientalnych Chin, kolonialnych wpływów francuskich i spora dawka bardzo współczesnych trendów świetnie znanych Europejczykowi. Pominę jednak elementy socjalistycznego modernizmu widocznego tu i ówdzie – jakoś nie potrafię obdarzyć go sentymentem.

My first impressions after reviewing all our photos is that you can see the connection of Vietnam (or at least the main cities) to quite distant cultures. I have been in a few Asian countries but here I felt very strong natural eclectic visibility in buildings, interiors, styling. I have felt that the historical oriental Chinese influences, the French Indochina times and contemporary international design trends blends together tastefully.
Myślę więc na początek przedstawić Wam wnętrze, gdzie mogę chyba najlepiej zobrazować lekką konfuzję w jaką można wpaść zaglądając w niektóre uliczki i lokale dwóch głównych miast Wietnamu.

Hence I think I show you the place, where I may visualise you in the best way how confused you can be as a foreigner walking into some streets and restaurants in the largest Vietname cities.

W pierwszej kolejności przyciągnęło moją uwagę oczywiście kolorem. Jednym z moich ulubionych odcieni szmaragdowej zieleni, tutaj bardziej w jaśniejszym odcieniu jadeitu. Potem cudownym orientalnym kształtem i ornamentyką. Stolik – marzenie:

What I have seen in the first place was the eye catching object in one of my favourite emerald green color; here in the more light jade tone. The next element was an amazing oriental décor. The dream coffee table of mine:   

A potem kilka kroków i co my tu mamy. Jak dla mnie bajkowy miszmasz. Gładka szara betonowa wylewka i białe ceglane ściany wysokiego wnętrza to loftowa baza dla elementów orientalnych i kolonialnego stylu. 

A few more steps and what we have. For me this is like a magical mish mash. The grey concrete floor and the white bricks on the high walls are the background for oriental and colonial past.


Jak Wam się podoba ta czerwień wzorzystego obicia fotela, tak ważny odcień w chińskiej symbolice? 

How do you like this red pattern fabric of the armchair, the color so symbolic in the Chinese culture?


Za nim kolejne zielone cudo – krzesło i stylowy wieszak równocześnie. Stara maszyna do szycia też tu jakoś pasuje. Tak samo jak dwa lustra, każde z innej bajki: jedno proste w przymierzalni za kotarą, a drugie ze zdobną kutą ramą.

Behing the next jade colored beautiful piece – a chair and stylish coat hanger rack. The old sewing machine looks here just right. As well as the two completely different mirrors: a large simple one in the changing room and the second with the ornament frame.

Wyposażenie tego sklepiku z damskimi ubraniami i biżuterią kojarzy mi się mocno też z vintage – nic to nie jest nowiutkie, prosto z taśmy, a raczej widać niejeden pazur czasu na powierzchni mebli czy tkanin. Wystarczy zerknąć na front mocno zdewastowanej komody / kontuaru, za którym właścicielka prowadzi interesy i ma pod kontrolą cały sklep.

The furniture and decor of this little boutique full of clothes and jewellery seems to be very much vintage – nothing is brand new, from the interior store but rather dated with scratches here and there. You can easily see this on the front of the cabinet. Behind it the lady who ownes the place can see all the clients.  

Ale to nie koniec przygody. Tak w ogóle, to przyszliśmy do knajpki. Więc kelner przez butik prowadzi nas dalej, na kolejny poziom. Po drodze dalsze elementy budzące mój zachwyt w Wietnamie: sufitowy wiatrak (szkoda, że w Polsce klimat nijak nie uzasadnia takiego urządzenia) oraz lampa-lampion. To nie jest kształt znany z kramów z pamiątkami z Wietnamu (choć te także potrafią ślicznie się prezentować). Widziałam w restauracjach takie i podobne wyszukane kształty czerpiące z wietnamskiej tradycji. 

But this is not the end of the adventure because we actually wished to visit a restaurant. The waiter directed us further, to the next floor. The staircase showed another two elements I love in this coutry: ceiling fan (what a pity the Polish weather does not justify this interior element) and the Vietnamese lamp. This kind of lamp shades I observed in a few restaurants and their shapes are different than these typical seen in the souvenir shops.

Inne wersje takich lamp poniżej. Jeśli jesteście ciekawi to designerska wersja pięknie prezentuje się tutaj.

Examples of different shades are below. If you are interested in more designer style beautiful versions see here.

Na piętrze … czy nie macie wrażenia, że przenosimy się raptem do Paryża? Zerknijcie na kafelki na podłodze, na fotele na balkonie jak z małego bistro czy białe okiennice jak z francuskich kamienic. 

When we reach the floor… aren’t you confused that we are suddently in Paris? Look at the pattern on the floor, the balcony chairs as in a little bistro or the white shutters in the windows.


A jeśli macie wątpliwości popatrzcie przez okno na ten widok! 
And even more – look out the window!

Tak, to katedra św. Józefa w dawnej francuskiej dzielnicy Hanoi, wzorowana na Notre Dame.
Well, this is St.Joseph’s cathedral in the the old French district of Hanoi with the architectural style described as resembling Notre Dame de Paris.  

I jak Wam się podoba taki mariaż stylów? Dobrze, że po chwili możemy wychylić się przez balkon i szybko można wrócić z powrotem do wietnamskiego gwaru, który chyba nie daje o sobie zapomnieć nawet o najpóźniejszej nocnej porze. 

Now, how do you like this kind of style mixing? Good, that we can just see from the balcony and we are quickly back to the Vietnamese buzz, which gets quiet only late in the night.



Bo tak naprawdę najprzyjemniej jest siedzieć wieczorem z zimnym piwem nad gorącą pho i chłonąć historie, egzotykę i współczesność tego miasta równocześnie.

Honestly, the nigh hours are the best for such places when you can sit with the cold beer and the hot pho to observe how history, orient tradition and moderns times coexist.




shares